Po co nam właściwie pokrowce na kierownice?

Jesteśmy software housem, który specjalizuje się w tworzeniu aplikacji mobilnych i stron internetowych

Po co nam właściwie pokrowce na kierownice?

Mimo, że osiemnaście lat skończyłam już parę ładnych lat temu, prawo jazdy mam dopiero od niecałego roku. Od niedawana zaczynam dostrzegać więc niektóre rzeczy związane z motoryzacją, które wcześniej nie miały dla mnie żadnego sensu. Po co na przykład niektórym kierowcom te koraliki na siedzeniach? Albo dlaczego aż tak mocno redukuje się prędkość na progach zwalniających? Przecież rower też ma amortyzator i wcale nie potrzeba jakoś drastycznie hamować przed tego typu przeszkodami. Jedną z zagadek był też dla mnie cel kupowania pokrowców na kierownice samochodów.

Pokrowce na kierownice zwiększają komfort jazdy

pokrowiec na kierownicęNiezaprzeczalnie. Osobiście mam teraz skórzany pokrowiec na kierownicę w swoim samochodzie i za nic nie chciałabym się go pozbywać. Niezależnie, czy jest tak zimno, że ręce przymarzają mi do drążka zmiany biegów, czy tak gorąco, że pot spływa mi po dłoniach, jestem w stanie kręcić efektywnie kierownicą. Decydując się na używanie oryginalnej, niczym niepokrytej kierownicy, efektywność ta nie zawsze jest wysoka. Ostatnio miałam okazję prowadzić samochód mojego znajomego. Gabaryty podobne do mojej maszyny, wyposażony we wspomaganie kierownicy (jakże by inaczej), ogólnie niczego sobie autko. Nie posiadał jednak żadnego pokrowca na kierownicy. Jakież było moje zdziwienie, gdy przy próbie obrócenia kierownicą, moje dłonie prześlizgnęły się po niej, a samochód zamiast zakrętu 90 stopni, zrobił niecałe 50! Kolega na siedzeniu obok oczywiście miał ze mnie ubaw – w końcu blondynka za kierownicą – i za nic nie dał sobie wytłumaczyć, że to wszystko wina sprzętu. Postanowiłam więc sytuację odwrócić i następnym razem pojechaliśmy moim samochodem. Prowadził wcześniej wspomniany kolega. Za wcześniejsze wyśmianie moich umiejętności prowadzenia auta nie przeprosił, nadal uparcie twierdzi, że „złej baletnicy wadzi rąbek u spódnicy”, ja jednak wiem dobrze, że mam rację. W końcu aktualnie kolega zainwestował w nowiutki, skórzany pokrowiec na kierownicę i zainstalował w swoim aucie.

Pokrowiec jest tylko jednym przykładem rzeczy, o której użyteczności dowiedziałam się wraz z upływem lat. Może nadejdzie kiedyś czas, że kupię sobie matę koralikową na fotel samochodowy? I też będę przekonywać znajomych o jego zbawiennym wpływie na kręgosłup i zwiększeniu komfortu siedzenia za kółkiem. Póki co jednak pozostanę przy mojej skórzanej kierownicy i ciesząc się opinią kierowcy-naturszczyka, postaram się dalej sprawdzać sens nieodkrytych przeze mnie wcześniej działań, czy to związanych z motoryzacją, czy nie.