Sztukateria jak na zamku

 

Moi rodzice zajmują się fotografią, mają swój zakład, w którym oferują usługi wykonywania zdjęć i nagrywania filmów na różne okazje. Często w weekendy, zabierali mnie ze sobą na wesela, bo nie mieli mnie z kim zostawić w domu. Uwielbiałam ten klimat beztroski i zabawy, na polskim weselu, gdzie wszyscy tańczą niemal do białego rana. W czasie uroczystości kościelnych zwykle czekałam na zewnątrz, gdzie mogłam pobawić się z dziećmi zaproszonych gości.

Elegancka sztukateria ozdobna

klasyczna sztukateria - GdańskZawsze przyjeżdżaliśmy dużo wcześniej, żeby rodzice mogli przygotować sprzęt i ustawić światło. Podziwiałam wtedy dekoracje z kwiatów, barwne malowidła ścienne, witraże i drobne zdobienia wewnętrznych kolumn. W mojej wyobraźni zamieniałam się w księżniczkę na zamku, która czekała na przyjście księcia, który weźmie ją za żonę. Kiedy musiałam wybrać szkołę średnią, moi rodzice chyba liczyli po cichu, że wybiorę szkołę fotograficzną i przejmę rodzinny biznes, ale ja chciałam iść na studia, na marketing i zarządzanie. Moim marzeniem było zająć się organizowaniem uroczystości ślubnych. Po studiach otworzyłam swoją działalność gospodarczą i wynajęłam lokal na biuro. Chciałam sprawić, żeby pary młode, czuły się w moim biurze, jakby były już na sali weselnej, więc zdecydowałam się na zmianę wystroju wnętrza. Kupiłam meble stylizowane na epokę renesansu, ściany pomalowałam na charakterystyczny czerwony kolor. Dopełnieniem była klasyczna sztukateria – Gdańsk to miasto, które mnie zainspirowało do takiego wystroju. Znajduje się w nim wiele zabytkowych budynków renesansowych, które zostały doszczętnie zniszczone podczas Drugiej Wojny Światowej. Dzięki starym fotografiom udało się je odbudować zachowując ducha epoki. W takim bogato zdobionym wnętrzu każda kobieta poczuje się jak księżniczka w pałacu. Przecież każda z nas marzyła o zostaniu księżniczką, jako mała dziewczynka, a kiedy planujemy nasz ślub, te marzenia do nas wracają, bo to, dla wielu z nas, jedyna szansa, żeby założyć przepiękną suknię i przeżyć jeden z najbardziej magicznych dni w życiu. Wiele moich klientek, opowiadając o tym dniu, mówiło, że chciałyby się poczuć i wyglądać, jak księżniczka z bajki.

Pierwsze klientki, udało mi się pozyskać, metodą pantoflową, poprosiłam koleżanki, żeby polecały mnie znajomym, które planowały ślub. Z początku organizowałam jeden do dwóch ślubów miesięcznie, teraz klientki zapisują się do mnie na kilka lat do przodu, mam tak dużo zleceń. Kiedy tylko mogę, współpracuję z moimi rodzicami, polecam ich z czystym sumieniem, bo są świetnymi fachowcami.